środa, 25 marca 2015



Nareszcie weekend. Ta myśl towarzyszyła mi przez cały piątkowy poranek. Swoją drogą zaczął się on dość wcześnie ze względu na odjazd pociągu z Dworca Centralnego o zbrodniczej wręcz godzinie szóstej rano. Czego się jednak nie robi dla chwili odpoczynku. Wiedeń z początku przypomniał mi nieco Sopocką zabudowę. Owszem, skala nie ta, klimat też nieco inny, lecz architektonicznie tożsame elementy zauważyć łatwo. W obu przypadkach bowiem próbuje się połączyć nowoczesność z klasyką. Monumentalne zabudowania i klasycystyczne kamieniczki przeplatają się z nowoczesnymi biurowcami i powiewem współczesnej myśli architektonicznej. Pomysł ten jest o tyle ciekawy co niebezpieczny. W Wiedniu sprawdza się jednak dużo lepiej niż w Sopocie.

Może więc bardziej pasującym porównaniem będzie to nieco abstrakcyjne, ale cóż. Wiedeń jawi się bowiem jako istny Aston Martin wśród europejskich miast. Idealne wręcz i głęboko przemyślane połączenie najlepszych cech klasyki i nowoczesnych rozwiązań. Kompozycja mogłoby się wydawać przeciwstawna, lecz tak bardzo harmonijna zarazem. Tak oto stoi Aston od wieków, nietrącany rydwanem czasu. Trzymając się analogii wyposażenie również pierwsza klasa. 

Kawiarniani chłopcy

Cafe Central - Wiedeń / www.palaisevents.at
Zaliczam się do nich i ja. Każda moja podróż, czy ta krajowa czy też zagraniczna, prędzej czy później skończy się w klimatycznej kawiarni. Nie od dziś wiadomo z jakim kultem w stolicy Austrii darzy się kawę. Legendarna wręcz Cafe Central jest idealnym tego kultu przykładem. Otwarta w 1876 roku z przerwami lecz nieugięcie do dziś szczyci się swą sławą i oryginalnymi wnętrzami pamiętającymi jeszcze wizyty takich gości jak Lew Trocki, czy Zygmunt Freud. W końcu XIX wieku wiele z wiedeńskich kawiarni stało się częstym miejscem spotkań artystycznych.


Cafe Central - Wiedeń / www.palaisevents.at
Malarze, pisarze, czy poeci. Wśród tych "kawiarnianych chłopców" znaleźć można było między innymi takie osobistości jak Arthur Shitzler, Fridrich Torberg czy Egon Erwin Kisch. Cenionemu poecie Peterowi Altenbergowi dostarczano nawet pocztę do wspomnianej wcześniej Cafe Central, wręcz jego miejsca zamieszkania. Mnie również pochłonęła atmosfera tego miejsca i zostałem jego wielbicielem już od pierwszej wizyty. Obym jednak nie spędzał w Cafe Central tyle czasu co Altenberg, bo i mi postawią przy wejściu pomnik ku czci stałego klienta. 
Jak każde miejsce z duszą, tak i wiedeńska kawiarnia posiada swoje nieodłączne symbole. Choć większość tych historycznych miejsc ma w swoim menu wiele ciekawych pozycji, to nadal podstawą jest tu kawa, ręcznie robione ciastko i obowiązkowo świeżutka gazeta. Po takim zestawie i zakosztowania kawiarnianego klimatu, można z czystym sercem ruszyć na podbój zabytkowego miasta. 


Katedralna idylla

gotycki ołtarz z Wiener Neustadt.
To co rzuca się w oczy dość szybko to wyrastające często ponad inne zabytkowe mury, zabudowania sakralne. Spacerując popularną ulicą Graben dojdziemy do Stephansplatz. To właśnie tu, pośrodku najstarszej części miasta wyrasta monumentalna Katedra Św. Szczepana. Jedno z dzieł architektury późnoromańskiej przekształcona potem w początku XVI wieku w styl gotycki. Świątynia kryje liczne dzieła sztuki gotyckiej oraz barokowej m.in. gotycki ołtarz z Wiener Neustadt. Obiektów takich jak ten na mapie Wiednia jest niespotykanie dużo i zetknąć się z nimi możemy właściwie na każdym kroku. 

Po krótkim przystanku w Katedrze, bynajmniej nie spowodowanym potrzebą duchową, przechadzka zmierza w stronę nowszej części Wiednia i diametralna zmiana klimatu. 
Tu zaś czekały mnie atrakcje o których nie miałem jeszcze wtedy pojęcia. Mój dobry przyjaciel zaprosił mnie do stworzenia nagrania w jednej z Wiedeńskich rozgłośni radiowych. Siedzą więc dwaj medialni pasjonaci wieczorową porą nad wątpliwej wartości dziełem (z powodu mojego udziału rzecz jasna)  i tak oto powstała polskojęzyczna audycja wiedeńskiego radia.



Przeczuwam jednak, że jednak Austriackie media nie oszaleją na moim punkcie i zawrotnej kariery sobie nie wróżę. Całe szczęście. Po co zarabiać duże pieniądze, jak można zarabiać mniej w Polsce. Co ja bym zrobił z tym euro? W Biedronce i tak nie przyjmują. Radiowym chłopcem więc raczej nie będę. Zostaje przy kawiarniach. Wiele jeszcze można by napisać o Wiedniu. Miasto nietuzinkowe, nadzwyczaj oryginalne i ważne na kulturowej mapie Europy.

Jak pewnie zauważyliście jest to pierwsza część Wiedeńskich opowieści. Czy będzie druga? Prawdopodobnie. Kiedy? Pewnie za tydzień, albo dwa, w zależności od tego czy będzie za tydzień, czy za dwa.

Pozdrowienia sprzed kubka kawy!

A.